Inwalidzi wojenni i wojskowi w aptekach
Kilka dni temu, w pośpiechu (byłem już trochę spóźniony do pracy), odwiedziłem jedną z aptek na Mokotowie. Przyczyna moich odwiedzin była bardzo prozaiczna, przeczucie mówiło mi, że dzisiaj doprowadzę się do stanu permanentnego przeziębienia. Zawsze w takim wypadku zapobiegawczo kupowałem sobie jakiegoś procha. Kontynuując tradycję, tym razem również stanąłem w kolejce. Rozglądając się z nudów po ścianach, w poszukiwaniu czegoś na czym można byłoby zawiesić oko natrafiłem na bardzo ciekawy obrazek.

Niestety zdjęcie jest niskiej jakości, ale za to jak dobrze oddaje klimat apteki
Jest mi szczerze żal inwalidów, którzy “są załatwiani poza wszelką kolejnością” ;).
