Archiwum - January 2008

 
 

Czas pracy w arkuszu Google Docs

Od jakiegoś czasu wykonuję projekty na zlecenie i rozliczam się na podstawie stawki godzinowej. Wymaga to ode mnie zapisywania ile czasu danego dnia spędziłem na wykonywaniu konkretnego zlecenia. Do niedawna używałem po prostu kartki papieru (w firmie i tak ostatecznie wszystko ląduje na papierze), ale czy to z nudów czy z lenistwa postanowiłem, że liczenie godzin powierzę komputerowi. Pozostało tylko wybrać odpowiedni arkusz kalkulacyjny.

Jako, że jestem fanem googlowych aplikacji, padło na Google Docs. Dodatkowym atutem tego rozwiązania jest fakt, że nie jestem przywiązany do konkretnych plików ani konkretnego komputera, dane są dostępne zawsze i wszędzie z poziomu przeglądarki.

Problem pojawił się jednak, gdy przyszło do pisania formuł operujących na datach. Okazuje się, że google nie zaimplementował jeszcze jakichś 40% funkcji, które są wspierane np. przez OO (o ile są one w ogóle w planach). W tym funkcji, które potrzebne są, aby móc obliczyć różnicę czasu pomiędzy dwoma datami.

Liczba godzin

Trzeba się było zabrać do eksperymentowania. Zwykłe odjęcie dwóch komórek zawierających daty powoduje wyświetlenie liczby w postaci dziesiętnej, która na pierwszy rzut oka niczym nie przypomina różnicy między tymi datami. Wystarczy jednak trochę pokombinować i okazuje się, że różnica ta po przemnożeniu przez 24 daje w rezultacie liczbę godzin, czyli dokładnie to o co mi chodziło:) Teraz już tylko zaokrąglamy do 2 miejsca po przecinku i gotowe.

Internet Explorer 6 zmorą webmastera… już niedługo!

Internet Explorer 6Mimo wszechobecnej popularności Microsoftu, od dłuższego czasu mam coraz mniej pochlebne zdanie na temat giganta z Redmond. Warto zwrócić uwagę, że przynajmniej do tej pory flagowym produktem MS był system operacyjny i przeglądarka internetowa. To te dwie aplikacje należą do najpopularniejszych w branży i to one spowodowały, że MS doszedł na sam szczyt. Tymczasem MS już od jakiegoś czasu powiększa spektrum swoich zainteresowań, zaniedbując to, czym na początku “podbił użytkowników”.

O ile z Vistą poszło mi stosunkowo łatwo. Sprawiała same problemy, od przerośniętych wymagań sprzętowych po irytujące ułatwienia. Długo nie czekałem i hasta la Vista baby :) O tyle przeglądarka przerosła moje możliwości.

Niestety dużo ciężej jest się pozbyć tak “wspaniałego” wynalazku jakim jest IE. Problem polega na tym, że o ile system przeszkadzał mi tylko na moim komputerze, to przeglądarka przeszkadza mi, bo jest zainstalowana u 41% polskich użytkowników internetu. Ciężko powiedzieć ile godzin pracy zajęło mi (i moim znajomym) przystosowywanie dobrze napisanego, zgodnego z W3C kodu HTMLowego do poprawnej pracy pod IE, ale mam przeczucie, że mogłem tę część mojego życia przeznaczyć na bardziej produktywne zajęcia, np. spanie.

Męczyliśmy się wszyscy, aż tu nagle, na horyzoncie pojawiła się nadzieja. Po 5 latach (2001-2006) dominacji wersji 6.0 na rynku, MS zdecydował się na nową jakość i wprowadził pod koniec 2006 roku siódmą wersję przeglądarki. DZIĘKUJĘ. Teraz planują pójść za ciosem i wkrótce wyjdzie 8, co również bardzo mnie cieszy. Nie jestem zainteresowany używaniem tej przeglądarki, mam tylko nadzieję, że może w końcu użytkownicy IE6 zauważą, że świat poszedł do przodu i zdecydują się przynajmniej na mniejsze zło - IE7 lub IE8 (a może by tak Firefox lub Opera?).

Ranking przeglądarek 2007

Źródło: Gemius SA, gemiusTraffic, 01/01/07 - 01/01/08, ranking.pl

Co przyniesie przyszłość? Zerkając na wykres Gemiusa (powyżej), przedstawiający ranking przeglądarek na przeciągu roku 2007, można zakładać, że Firefox już niedługo wyprzedzi IE6. Dla webmasterów najważniejszą chwilą będzie jednak moment, w którym IE6 osiągnie pułap 10%, kiedy to spokojnie będziemy mogli przymierzać się do ignorowania tej przeglądarki (i pracować nad hackami na IE7 i 8 ;) Aktualna tendencja spadkowa pozwala przypuszczać, że wspomniany moment IE6 osiągnie w 3 lub 4 kwartale 2008. Już się nie mogę doczekać:)

Szara codzienność programisty…

… czyli programowanie w stylu wolna amerykanka ;)

Dziwny program - komiks

Obrazek pochodzi z serwisu komiksy.onet.pl.

Nowy laptop w rodzinie Macbooka

Apple zdecydowało się na powiększenie rodziny Macbooków o nowy model. Mowa oczywiście o długo oczekiwanym Macbooku Air.

Macbook Air

Laptop posiada ekran o przekątnej 13.3 cala i pretenduje do miana ultra mobilnego (w serii Macbooków). To czym jak zwykle zaskoczyło nas Apple jest stylistyka. Designerzy odeszli od dotychczas znanych kształtów, a to co zaproponowali, to ostro zwężające się krawędzie, sprawiające, że macbook osiąga w najcieńszym punkcie (z przodu) grubość jedynie 4mm.

Macbook Air

Komputer waży jedynie 1.36 kg, co uzyskano dzięki usunięciu napędu optycznego. Matryca 13.3 cala, o rozdzielczości 1280×800 jest podświetlana diodami LED i dzięki temu jest jaśniejsza oraz zużywa mniej prądu. W podstawowym modelu dostajemy procesor C2D 1.6GHz i dysk Parallel ATA o pojemności 80GB. Jak to zwykle bywa możemy zakupić opcjonalne komponenty (C2D 1.8 i dysk 64GB w technologii SSD) pozwalające zwiększyć osiągi naszego laptopa. Niestety oprócz osiągów zwiększa się również cena, i to znacząco.

To co rzuca się w oczy (chociaż może nie za pierwszym razem) to wbudowana bateria i tylko 1 port USB. Apple rzeczywiście musi bardzo wierzyć w niezawodność swoich baterii.

Laptop trafi do sprzedaży już za 2 tygodnie, aktualnie przyjmowane są tylko zamówienia.

Polecam przeczytanie opisu na apple blogu oraz zajrzenie do specyfikacji.

Mac OS X Leopard vs. Tiger

Leopard vs Tiger

Już od dłuższego czasu przymierzałem się do zmiany systemu (Mac OS X Tiger) na nowszy (Mac OS X Leopard). Jako, że jakiś czas temu kupiłem leoparda, była to tylko kwestia wygospodarowania chwili (a w zasadzie dnia) na przeinstalowanie.

Jednocześnie z instalacją miałem możliwość na wykonanie benchmarków i tym samym porównania wydajności obu systemów. Porównanie to dotyczy wersji 10.4.11 i 10.5.1. Systemy instalowane były na laptopie MacBook C2D 2.16, 1GB RAM. Spostrzeżenia z upgrade’u zawarłem poniżej.

Zacząłem oczywiście od pełnego backupu i formatu dysku. Nie wierzę w bezproblemowość upgrade’u, z tego powodu zdecydowanie wolałem poświęcić więcej czasu na wykonanie czystej instalacji leoparda. System instalował się ok. 1.5h (30 minut zajęło sprawdzanie poprawności płyty DVD). Wszystko odbyło się bezproblemowo i prawie bez mojej ingerencji. Po uruchomieniu nowego systemu zabrałem się do testowania. Oto co uzyskałem:

Porównanie systemów

Czas uruchamiania systemów (w sekundach, do pojawienia się okna logowania)

czas uruchamiania systemów (do pojawienia się okna logowania)

CPU test (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

CPU test

Memory test (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

Memory test

User interface test (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

User interface test

Wyniki ogólne (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

Wyniki ogólne

Pozostałe wyniki można znaleźć w tabelce:

Nazwa testu Tiger Leopard
CPU test 105.56 124.62
Thread test 216.35 202.86
Memory test 123.00 139.85
Quartz graphics test 114.88 162.00
OpenGL graphics test 260.99 312.52
User interface test 234.56 214.73
Disk test 29.02 35.56
Wynik ogólny 92.25 112.44

Testy zostały wykonane programem Xbench 1.3.

Jeszcze szybszy na intelu

Jak można się było spodziewać leopard jest zoptymalizowany do pracy na 64 bitowej platformie intela i właśnie na niej rozwija pełnię swojej mocy.

Wygląda na to, że już teraz leopard działa nieco płynniej i wydajniej od swojego poprzednika, aczkolwiek trzeba przyznać, że różnice są minimalne. Myślę, że z czasem znikną również inne problemy do tej pory jeszcze występujące po przesiadce na nowy system Apple’a.

Więcej informacji:
http://www.barefeats.com/leopard.html
http://www.lowendmac.com/musings/mm07/1029.html
http://pineleashed.wordpress.com/…/leopard-vs-tiger-the-eye-candy/