Archiwum kategorii ‘Oprogramowanie‘

 
 

Zdjęcia w Blogger Play

Matt Cutts na swoim blogu zwrócił uwagę na uzależniające działanie ;) Blogger Play. Szczerze mówiąc jest to moje pierwsze spotkanie z tym bardzo prostym i zarazem wciągającym serwisem.

Blogger Play to slideshow wyświetlający zdjęcia, które są aktualnie wrzucane do systemu Blogger przez ludzi na całym świecie.

Blogger Play

Warto zauważyć, że Flickr również posiada podobną funkcjonalność.

Jestem niewidoczny w Gmail Chat

Google wprowadziło w Gmail Chat nowy status: niewidoczny. Teraz możemy się zalogować i przeglądać listę kontaktów, tak aby inni nie wiedzieli, że jesteśmy dostępni. Opcja ta nie jest jeszcze widoczna w polskiej wersji językowej (można ją zobaczyć po zmianie języka na English (US)), nie ma jej również w kliencie Google Talk.

Gmail Chat

Należy zwrócić uwagę, że status ‘niewidoczny’ występuje tylko w nowej wersji Gmaila.

Sposób na sitemap.xml w bloggerze

Przyglądałem się trochę bloggerowi (bardzo fajny i przyjazny system blogowania, niestety jeśli chodzi o funkcjonalność jest nadal za WordPressem). To co rzuciło mi się w oczy to fakt, że blogger sam z siebie nie oferuje generowania mapy strony w postaci pliku XML (sitemap.xml). Co w takim razie zrobić jeśli chcemy aby mapa naszego bloggerowego bloga była widoczna w Google Webmasters?

Mapę strony możemy zastąpić linkiem do kanału RSS naszego bloga. Wszystko co trzeba zrobić to:

  1. Wejść do Google Webmasters:
    https://www.google.com/webmasters/sitemaps/
  2. Dodać witrynę:
    my-blog.blogspot.com
  3. Dodać mapę witryny. Link do mapy powinien wyglądać następująco:
    my-blog.blogspot.com/atom.xml?redirect=false&start-index=1&max-results=100

Adres ‘my-blog.blogspot.com’ należy oczywiście zastąpić adresem własnego bloga. W ten sposób dodamy mapę strony, która z każdym nowym postem będzie automatycznie uaktualniana.

Informacje zapożyczyłem z grupy googlowej.

‘asp’ is an unrecognized tag prefix or device filter

… czyli co zrobić gdy Visual Studio nie rozpoznaje tagów asp

Kilka dni temu powróciłem do naszego starego projektu w ASP.NET, w celu dodania kilku nowych fajerwerków. Ponieważ już od jakiegoś czasu nie miałem styczności z ASP musiałem poświęcić chwilę na małe rozpoznanie i przygotowanie stanowiska pracy. Gdy tylko usiadłem do Visual Studio 2005 (Web Developer), powróciły przykre wspomnienia dotyczące SourceSafe’a i pracy z całym środowiskiem. Jednym z bardziej wkurzających komunikatów, które zobaczyłem podczas ponownego wdrażania się w projekt był “słynny” “‘asp’ is an unrecognized tag prefix or device filter”. Czyli coś w stylu, VS informuje, że nie potrafi rozpoznać tagów ASP. Ręce mi opadły.

Z tego co udało mi się ustalić, rozwiązań jest kilka w zależności od problemu i skomplikowania projektu.

  • jeśli korzystasz z szablonów Master Page, a błąd występuje na podstronie dziedziczącej z szablonu lub używającej go, można uniknąć błędu otwierając w edytorze wykorzystywany szablon Master Page (głupie, ale na prawdę pomaga).
  • edytor VS 2005 bazuje na dynamicznie generowanych XML schemes, opisujących kontrolki ASPowe. Stąd błędy w wygenerowanych plikach mogą powodować wspomniany wcześniej komunikat. Rozwiązaniem w takim wypadku jest zamknięcie VS i wyczyszczenie katalogu zawierającego schematy xml. Katalog znajduje się pod adresem:
    C:\Documents and Settings\[Username]\Dane aplikacji\Microsoft\VisualStudio\8.0\ReflectedSchemas

    Po wyczyszczeniu katalogu należy ponownie uruchomić VS. Teraz schematy powinny się wygenerować na nowo i teoretycznie problem jest rozwiązany.

  • Komunikat o nierozpoznaniu tagów ASP może pojawić się również gdy w kodzie występują błędy, które uniemożliwiają jego kompilację. Zazwyczaj usunięcie błędów prowadzi do ponownego zaakceptowania tagów ASP.

Problem z rozpoznawaniem tagów ASP jest o tyle dziwny, że w 99% kod kompiluje się pod IIS, ale niestety nie działa pod VS.

W razie dalszych problemów polecam zapoznanie się z wątkami:
http://blogs.msdn.com/mikhailarkhipov/archive/2005/04/21/410557.aspx i
http://forums.asp.net/p/873238/883002.aspx#883002

Pierwszy z nich to blog developera VWD, zaczerpnąć informacji bliżej źródła już się chyba nie da;)

Wygląd stron WWW pod różnymi przeglądarkami

Prędzej czy później każdy webmaster spotyka się z problemem wyglądu wykonanej strony WWW pod różnymi przeglądarkami. I tu stajemy przed pytaniem: czy zainstalować najbardziej popularne przeglądarki? a co jeśli nie chcemy / nie mamy takiej możliwości?

Aby sprawdzić jak będzie wyglądała nasza strona pod IE5, pod Operą 8 lub inną przeglądarką, niekoniecznie instalując je na swoim komputerze, możemy skorzystać z kilku ciekawych serwisów oferujących wykonywanie screenshotów z przeglądarek.

  • http://ipinfo.info/netrenderer - automatycznie generuje screeny, obsługuje tylko IE;
  • http://browsershots.org - zlecamy wygenerowanie screena, obsługuje chyba wszystkie możliwe przeglądarki, a jest ich aż 49; na wykonanie screenów z zaznaczonych przeglądarek trzeba czekać nawet ponad 30 minut, przy czym co 30 minut należy przedłużyć zadanie, inaczej zostanie ono anulowane;
  • http://www.browsrcamp.com - automatycznie generuje screeny, za darmo obsługuje tylko Safari, po zapłaceniu 3USD dostajemy możliwość generowania screenów ze wszystkich przeglądarek obsługiwanych pod Mac OS X.

Polecam przejrzenie innych narzędzi służących do wykonywania screenów z przeglądarek oraz walidacji.

Flickr według Microsoftu

Poprzednio mogliśmy podziwiać “Microsoftowy” projekt opakowania dla iPod’a. Teraz w związku z ofertą kupna Yahoo! (właściciel Flickra) przez Ms, możemy obejrzeć jak wyglądałby Flickr, gdyby projektował go gigant z Redmond.

Flickr według MicrosoftuFlickr według Microsoftu

Screeny są parodią produktów Ms, przez którą gdzieniegdzie przebija strach użytkowników przed przejęciem Yahoo!. Użytkownicy boją się chyba szczególnie tego jak postrzegany jest Microsoft, którego zwyczajem stało się przedkładanie dobra firmy nad dobro użytkowników.

Czas pracy w arkuszu Google Docs

Od jakiegoś czasu wykonuję projekty na zlecenie i rozliczam się na podstawie stawki godzinowej. Wymaga to ode mnie zapisywania ile czasu danego dnia spędziłem na wykonywaniu konkretnego zlecenia. Do niedawna używałem po prostu kartki papieru (w firmie i tak ostatecznie wszystko ląduje na papierze), ale czy to z nudów czy z lenistwa postanowiłem, że liczenie godzin powierzę komputerowi. Pozostało tylko wybrać odpowiedni arkusz kalkulacyjny.

Jako, że jestem fanem googlowych aplikacji, padło na Google Docs. Dodatkowym atutem tego rozwiązania jest fakt, że nie jestem przywiązany do konkretnych plików ani konkretnego komputera, dane są dostępne zawsze i wszędzie z poziomu przeglądarki.

Problem pojawił się jednak, gdy przyszło do pisania formuł operujących na datach. Okazuje się, że google nie zaimplementował jeszcze jakichś 40% funkcji, które są wspierane np. przez OO (o ile są one w ogóle w planach). W tym funkcji, które potrzebne są, aby móc obliczyć różnicę czasu pomiędzy dwoma datami.

Liczba godzin

Trzeba się było zabrać do eksperymentowania. Zwykłe odjęcie dwóch komórek zawierających daty powoduje wyświetlenie liczby w postaci dziesiętnej, która na pierwszy rzut oka niczym nie przypomina różnicy między tymi datami. Wystarczy jednak trochę pokombinować i okazuje się, że różnica ta po przemnożeniu przez 24 daje w rezultacie liczbę godzin, czyli dokładnie to o co mi chodziło:) Teraz już tylko zaokrąglamy do 2 miejsca po przecinku i gotowe.

Internet Explorer 6 zmorą webmastera… już niedługo!

Internet Explorer 6Mimo wszechobecnej popularności Microsoftu, od dłuższego czasu mam coraz mniej pochlebne zdanie na temat giganta z Redmond. Warto zwrócić uwagę, że przynajmniej do tej pory flagowym produktem MS był system operacyjny i przeglądarka internetowa. To te dwie aplikacje należą do najpopularniejszych w branży i to one spowodowały, że MS doszedł na sam szczyt. Tymczasem MS już od jakiegoś czasu powiększa spektrum swoich zainteresowań, zaniedbując to, czym na początku “podbił użytkowników”.

O ile z Vistą poszło mi stosunkowo łatwo. Sprawiała same problemy, od przerośniętych wymagań sprzętowych po irytujące ułatwienia. Długo nie czekałem i hasta la Vista baby :) O tyle przeglądarka przerosła moje możliwości.

Niestety dużo ciężej jest się pozbyć tak “wspaniałego” wynalazku jakim jest IE. Problem polega na tym, że o ile system przeszkadzał mi tylko na moim komputerze, to przeglądarka przeszkadza mi, bo jest zainstalowana u 41% polskich użytkowników internetu. Ciężko powiedzieć ile godzin pracy zajęło mi (i moim znajomym) przystosowywanie dobrze napisanego, zgodnego z W3C kodu HTMLowego do poprawnej pracy pod IE, ale mam przeczucie, że mogłem tę część mojego życia przeznaczyć na bardziej produktywne zajęcia, np. spanie.

Męczyliśmy się wszyscy, aż tu nagle, na horyzoncie pojawiła się nadzieja. Po 5 latach (2001-2006) dominacji wersji 6.0 na rynku, MS zdecydował się na nową jakość i wprowadził pod koniec 2006 roku siódmą wersję przeglądarki. DZIĘKUJĘ. Teraz planują pójść za ciosem i wkrótce wyjdzie 8, co również bardzo mnie cieszy. Nie jestem zainteresowany używaniem tej przeglądarki, mam tylko nadzieję, że może w końcu użytkownicy IE6 zauważą, że świat poszedł do przodu i zdecydują się przynajmniej na mniejsze zło - IE7 lub IE8 (a może by tak Firefox lub Opera?).

Ranking przeglądarek 2007

Źródło: Gemius SA, gemiusTraffic, 01/01/07 - 01/01/08, ranking.pl

Co przyniesie przyszłość? Zerkając na wykres Gemiusa (powyżej), przedstawiający ranking przeglądarek na przeciągu roku 2007, można zakładać, że Firefox już niedługo wyprzedzi IE6. Dla webmasterów najważniejszą chwilą będzie jednak moment, w którym IE6 osiągnie pułap 10%, kiedy to spokojnie będziemy mogli przymierzać się do ignorowania tej przeglądarki (i pracować nad hackami na IE7 i 8 ;) Aktualna tendencja spadkowa pozwala przypuszczać, że wspomniany moment IE6 osiągnie w 3 lub 4 kwartale 2008. Już się nie mogę doczekać:)

Mac OS X Leopard vs. Tiger

Leopard vs Tiger

Już od dłuższego czasu przymierzałem się do zmiany systemu (Mac OS X Tiger) na nowszy (Mac OS X Leopard). Jako, że jakiś czas temu kupiłem leoparda, była to tylko kwestia wygospodarowania chwili (a w zasadzie dnia) na przeinstalowanie.

Jednocześnie z instalacją miałem możliwość na wykonanie benchmarków i tym samym porównania wydajności obu systemów. Porównanie to dotyczy wersji 10.4.11 i 10.5.1. Systemy instalowane były na laptopie MacBook C2D 2.16, 1GB RAM. Spostrzeżenia z upgrade’u zawarłem poniżej.

Zacząłem oczywiście od pełnego backupu i formatu dysku. Nie wierzę w bezproblemowość upgrade’u, z tego powodu zdecydowanie wolałem poświęcić więcej czasu na wykonanie czystej instalacji leoparda. System instalował się ok. 1.5h (30 minut zajęło sprawdzanie poprawności płyty DVD). Wszystko odbyło się bezproblemowo i prawie bez mojej ingerencji. Po uruchomieniu nowego systemu zabrałem się do testowania. Oto co uzyskałem:

Porównanie systemów

Czas uruchamiania systemów (w sekundach, do pojawienia się okna logowania)

czas uruchamiania systemów (do pojawienia się okna logowania)

CPU test (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

CPU test

Memory test (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

Memory test

User interface test (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

User interface test

Wyniki ogólne (dłuższy pasek oznacza lepsze osiągi)

Wyniki ogólne

Pozostałe wyniki można znaleźć w tabelce:

Nazwa testu Tiger Leopard
CPU test 105.56 124.62
Thread test 216.35 202.86
Memory test 123.00 139.85
Quartz graphics test 114.88 162.00
OpenGL graphics test 260.99 312.52
User interface test 234.56 214.73
Disk test 29.02 35.56
Wynik ogólny 92.25 112.44

Testy zostały wykonane programem Xbench 1.3.

Jeszcze szybszy na intelu

Jak można się było spodziewać leopard jest zoptymalizowany do pracy na 64 bitowej platformie intela i właśnie na niej rozwija pełnię swojej mocy.

Wygląda na to, że już teraz leopard działa nieco płynniej i wydajniej od swojego poprzednika, aczkolwiek trzeba przyznać, że różnice są minimalne. Myślę, że z czasem znikną również inne problemy do tej pory jeszcze występujące po przesiadce na nowy system Apple’a.

Więcej informacji:
http://www.barefeats.com/leopard.html
http://www.lowendmac.com/musings/mm07/1029.html
http://pineleashed.wordpress.com/…/leopard-vs-tiger-the-eye-candy/

Generator wykresów od Google

GoogleOstatnio Google zasypuje nas coraz ciekawszymi pomysłami. Z początkiem grudnia opublikował usługę generatora wykresów, nazwaną przez firmę Google Chart API.

Co należy zrobić aby skorzystać z googlowego generatora? Sposób użycia, jak na usługi google przystało, jest bardzo prosty: wystarczy podlinkować odnośnik do obrazka w postaci sparametryzowanego adresu URL, np.:

http://chart.apis.google.com/chart?cht=3&

chd=t:90,49&chs=350x150&chl=Foo|Bar

i otrzymujemy śliczny obrazek PNG, zawierający opisany przez nas wykres. Powyższy link powoduje utworzenie następującego obrazka:

Google Chart API

Przyjrzyjmy się co tak na prawdę zawiera URL do obrazka:

cht=p3 typ wykresu, w tym przypadku “pie chart”
chd=t:90,49 wartości na wykresie, oddzielone przecinkami
chs=350×150 domyślny rozmiar wykresu, w tym przypadku 350×150
chl=Foo|Bar nazwy etykiet na wykresie, oddzielone znakiem |

Swoją drogą ciekawe co Google zaproponuje w kolejnych wydaniach. Osobiście z niecierpliwością czekam na jakże kontrowesyjny gDrive :)

Aktualizacja

Jedynym ograniczeniem nałożonym przez Google’a jest liczba zapytań. Wykresy obsługują ich do 50 000 na dobę. Po przekroczeniu tej liczby usługa tymczasowo przestaje działać. Ponowne uruchomienie następuje wraz z rozpoczęciem kolejnego 24-godzinnego okresu. Jeśli dobowa liczba zapytań będzie regularnie przekraczana, użytkownik może w ogóle stracić dostęp do Chart API.

Więcej informacji: http://code.google.com/apis/chart/